Menu

Nadużycia władzy podczas epidemii COVID-19

Rząd polski wraz politykami zasiadającymi w Sejmie i Senacie doprowadził służbę zdrowia do stanu, gdzie obywatel nie może z niej skorzystać, zaś lekarzy (tych, którzy nie wyjechali jeszcze za granicę o skandaliczne warunki pracy, płacy i ciągłą nagonkę partii rządzącej) do skrajnego stanu, gdzie część z nich chętnie zrzekłaby się prawa wykonywania zawodu, choćby po to, aby nie musieć szkodzić pacjentom.

Uwaga

Opracowanie niniejsze nie stanowi oficjalnego dokumentu. Stanowi paskudną teorię spiskową (ironia zamierzona).

Omówienie wypowiedzi RPO dotyczące szczepionek oraz omówienie szkodliwych działań służby zdrowia przenieśliśmy jako oddzielny artykuł: koronawirus i nieodpowiedzialność służby zdrowia.

Środki sanitarne

Podczas epidemii wprowadzono:

  • obowiązek noszenia maski (jakiekolwiek, mogą być wykonane z materiału lub stanowić kawałek odzieży) – środki te dotyczą również osób najbardziej zagrożonych epidemią,
  • mycie lub dezynfekcję rąk czymkolwiek,
  • zachowanie dystansu 1.5 metra (początkowo 2 metry),
  • ograniczenie ilości ludzi na demonstracjach (nawet, gdy są w maskach),
  • ograniczenie ilości osób w pomieszczeniach publicznych,
  • teleporady,
  • testowanie i masowe wysyłanie ludzi na testy.

Skuteczność i bezpieczeństwo środków sanitarnych

Maski mają udowodnioną skuteczność w zatrzymywaniu rozprzestrzeniania wirusów tylko, gdy są to maski typu P2 lub lepsze i tylko wtedy, gdy mogą być stosowane bez przerw. Kawałek odzieży, szmaciana maska, maska chirurgiczna i przyłbica nie zatrzymują wirusów, ponieważ nieszczelności są na tyle duże, że porównać można chronienie się taką maską przed wirusami do chronienia się siatką ogrodzeniową z drutu przed komarami.

Udowodniono, że podczas kaszlu kropelki z wirusami rozprzestrzeniają się do 6 metrów, zaś podczas kichania jeszcze dalej, na odległość do 8 metrów. Skrócenie dystansu społecznego z 2 metrów do 1.5 metra powoduje więc jeszcze większe narażenie na zarażenie. Wystarczy, że ktoś zacznie mówić lub śpiewać i kropelki bez problemu pokonają dystans 1.5 metra.

Podczas epidemii zniesiono obowiązki dotyczące jakości produktów, którymi dezynfekujemy ręce. Zostały zniesione wszelkie procedury zabezpieczające podczas ich produkcji. Już dawno FDA wydało ostrzeżenie, że część środków zawiera metanol, który może prowadzić do ślepoty i innych zaburzeń neurologicznych (tak chętnie przypisywanych koronawirusowi). Za to ostatnio słychać o przypadkach sklejenia rąk butaprenem lub podobną substancją. Fałszerstwo i korupcja, widać, kwitną nawet jesienią. Jedyne co możemy tutaj polecić:

  • zakup buteleczek podróżnych z atomizerem,
  • zakup spirytusu spożywczego 95–96%,
  • wlanie do buteleczki 1/4 zawartości wody gotowej do spożycia (np. butelkowanej) o niskiej zawartości wapnia i minerałów,
  • dopełnienie spirytusem 95% (da to roztwór o stężeniu 75–80% – uwzględniając, że roztwór etanolu w wodzie nieco zmniejsza objętość).

Używanie tak przygotowanego roztworu jest bezpieczne i mamy pewność, że nie znajdzie się tam szkodliwy metanol, ani że skleimy sobie ręce. Sprzedawca nie ma prawa wymagania od nas, abyśmy użyli jego roztworu. Należy użyć mimo jego wezwania własny przygotowany środek do dezynfekcji, któremu ufamy. Ręce należy środkiem zlać w kilku miejscach i następnie wykonać prawidłowy ruch mycia nim rąk, wszędzie tam, gdzie potrzebujemy dezynfekcji, a nie mamy dostępu do wody i mydła (woda i mydło są mniej agresywne dla skóry rąk, a tak samo skuteczne przeciwko wirusom z osłonką lipidową).

Podczas epidemii mieliśmy wielomilionowe demonstracje w USA oraz strajki na Białorusi. Strajki te nie wpłynęły na rozprzestrzenienie epidemii, mimo, że trwały ponad miesiąc. Podczas strajku na Białorusi nie zaobserwowano rozprzestrzenienia epidemii. Tłumienie zgromadzeń na wolnym powietrzu ma więc jedynie charakter polityczny.

Ograniczenie ilości ludzi w zamkniętym pomieszczeniu ma sens jedynie, gdy to pomieszczenie będzie wietrzone. Wirusy pozostają w niewentylowanych pomieszczeniach do czasu inaktywacji wirusa, która trwa nawet do 7 dni. Prawdziwą ochronę da wentylacja pomieszczenia powietrzem w obiegu otwartym (powietrzem atmosferycznym z zewnątrz).

Teleporady udzielane w miejsce prawdziwej porady są szkodliwe, co pokazało już wiele medialnie nagłośnionych przypadków. Rozpoznano COVID‑19 zamiast opryszczkowego zapalenia jamy ustnej (zabrakło zajrzenia dziecku do jamy ustnej i gardła). Rozpoznanie COVID‑19 zamiast ropnia śródczaszkowego (więcej o tym dalej).

Testowanie RT­‑PCR prowadzi do wielu fałszywie pozytywnych wyników i stawiania nieprawidłowej diagnozy (o testach piszemy dalej).

Alternatywne środki sanitarne

Poniższe środki bezpieczeństwa są środkami zalecanymi jedynie przez nas i nie są to wytyczne oficjalne. Mogą jednak pomóc w opanowaniu epidemii.

  1. Dezynfekcja rąk przed wejściem i po wyjściu z obiektów publicznych. Przed wejściem zabezpiecza przed wniesieniem zarazków, po wyjściu powoduje, że ręce mamy odkażone i dotknięcie oka czy nosa w mniejszym stopniu zakończy się zakażeniem. Tam, gdzie to możliwe myj ręce tak, aby na końcu nie dotykać powierzchni wcześniej nie mytej przez Ciebie (nie ufaj, że ktoś to wcześniej zrobił) – jeżeli to niemożliwe, po myciu zdezynfekuj ręce.
  2. Jeżeli chcesz się realnie chronić przed zakażeniem drogą oddechową – używaj atestowanej maski typu N95, N99, FFP2 lub FFP3. Te maski zostały zbadane jako skutecznie i znacznie obniżające ryzyko zakażenia siebie i innych. Państwo Polskie powinno było wyposażyć każdego obywatela w kilka takich masek (szczególnie osoby powyżej 50 roku życia) zamiast przeznaczać 2 miliardy złotych na rok działalności TVP.
  3. Obniżenie akcyzy na spirytus 70% oraz spirytus 95%, celem umożliwienia samodzielnego przygotowania środków do dezynfekcji według przepisu. Przepis powinien być umieszczony w formie tekstowej i audiowizualnej na stronie rządowej. Zadbanie o dostępność pustych butelek z atomizerem, żeby wypełnić je sporządzonym środkiem do dezynfekcji.
  4. Nakaz zachowywania dystansu minimum 6–8 metrów, tam gdzie to możliwe, za wyjątkiem mijania się na zbyt wąskich przejściach.
  5. Zalecenie stosowania ochrony oczu, aby wirusy miały utrudnioną drogę wnikania tą drogą. Ochrona profesjonalnymi goglami lub też ochrona oczu okularami o dużej powierzchni, aby kropelki z wirusem emitowane przez mówiącą osobę chorą nie trafiały do oka rozmówcy.
  6. Obowiązek noszenia maski N95, N99, FFP2 lub FFP3, tam gdzie nie da się zachować dystansu 6 metrów lub gdy znajdujemy się w pomieszczeniu publicznym.
  7. Obowiązek wietrzenia pomieszczeń powietrzem atmosferycznym, w tym w nocy. Wprowadzenie zakazu działalności w miejscach, których administratorzy lub najemcy nie chcą dostosować się do takiego wietrzenia.
  8. Zakaz odkurzania podłóg odkurzaczem tradycyjnym, który wywiewa część kurzu (zawierającego wirusy) z powrotem do powietrza, którym oddychamy. Stosowanie w to miejsce metod odkurzania na mokro z dodatkiem środka uszkadzającego wirusy (np. domestosu).
  9. Po powrocie do domu zalecenie zdjęcia całej odzieży, umieszczenia jej w pralce i natychmiastowego prania. Zalecenie pełnej kąpieli (wraz z umyciem włosów) niezwłocznie. Co prawda nikt tego nie sprawdzi i nie wyegzekwuje, ale sama świadomość, że chronimy tak bliskie osoby starsze, powinna pomóc.
  10. Dezynfekcja przedmiotów, które używaliśmy poza domem (telefon, klucze), za każdym razem, po powrocie do domu.
  11. Zapewnienie w blokach, aby w pionie nie dochodziło do ciągu wstecznego – zasysania powietrza z innego mieszkania. Uszczelnienie drzwi wejściowych do mieszkania.
  12. Zakaz stosowania przycisków do otwierania autobusów, biletomatów na Poczcie Polskiej i w aptekach. Wprowadzenie automatycznego otwierania drzwi po wykryciu ruchu, wszędzie gdzie to możliwe, tak aby uniknąć dotykania tej samej powierzchni przez wielu ludzi.
  13. Gdy to możliwe, zakaz poruszania się po pomieszczeniach publicznych i komunikacji miejskiej przez dzieci, które nie są w stanie kontrolować poprawności swoich zachowań w związku z zapobieganiem epidemii (np. dotykają siedzeń i za chwilę tą samą ręką dotykają twarzy).
  14. Wyposażenie lekarzy w sprzęt ochronny, zamiast stosowania teleporad, które po pierwsze są pogwałceniem tajemnicy lekarskiej (nagrywane są przez służby lub przez przychodnię i służby), zaś po drugie nie pozwalają na pełne zbadanie pacjenta i wykrycie objawów, na które pacjent nie zwróci uwagi (np. podejrzane znamię na plecach, wykryta arytmia lub szmery podczas osłuchania pacjenta).
  15. Zakaz odwoływania zabiegów planowanych. Pacjenci chorzy na inne choroby są równie ważni i nie powinni być dyskryminowani. Uzasadnione jest jedynie odwołanie zabiegu planowanego u osoby ze współistniejącą chorobą, która zagraża tej osobie mniej niż koronawirus.

Kto temu zawinił?

Obwinić należy tu głównie rząd, który nic nie zrobił od stycznia 2020 roku, aż do pojawienia się epidemii oficjalnie w marcu, zaś po tej dacie wprowadził szkodliwe przepisy. Rząd miał całe 2 miesiące na konsultacje z epidemiologami, lekarzami i innymi specjalistami oraz rozważenie wielu scenariuszy ochrony zdrowia ludzi (zobowiązuje ich do tego art. 5 Konstytucji RP). Nie podjęto szeroko zakrojonych konsultacji społecznych. Ustawę covidową wprowadzano w procesie tak zwanej sraczki legislacyjnej.

Następnie po małej fali epidemii (maksymalnie 500 przypadków dodatnich testów dziennie) był okres względnego spokoju od maja do początku września. W tym czasie rząd nic nie zrobił, aby przygotować szpitale (w tym tymczasowe) oraz zapewnić prawidłowo działające respiratory i sprzęt ochronny dla personelu. Nie podejmowano też konsultacji społecznych, które pozwoliłyby na wspólne opracowanie zasad bezpieczeństwa przez obywateli, specjalistów i prawników łącznie.

Zawdzięczamy to głównie politykom PiS, bowiem projekty opozycji nie ujrzały posiedzeń sejmowych.

Testowanie bogiem przy diagnozie choroby

Do stwierdzania zachorowania używane są testy. Lekarze nie osłuchują pacjenta, ani jak się okazuje, nie zajrzą do gardła albo jamy ustnej, aby wykluczyć anginę, opryszczkowe zapalenie jamy ustnej oraz wiele innych chorób, które do tej pory lekarz wykrywał stetoskopem i badaniem fizykalnym oraz pomiarem CRP i wykonaniem morfologii krwi. Od razu kierują na test.

Tymczasem instrukcja jednego z testów mówi jasno:

EUROIMMUN Medizinische Labordiagnostika AG (tłumaczenie)

2 Przeznaczenie

EURORealTime SARS­‑CoV‑2 jest [testem] reakcji łańcuchowej polimerazy w czasie rzeczywistym z odwrotną transkryptazą (RT real­‑time PCR) przeznaczonym do jakościowego wykrywania kwasu nukleinowego SARS­‑CoV‑2 w próbkach z górnych dróg oddechowych (takich jak: wymazy z nosogardzieli, jamy ustnej i gardła) oraz popłuczyn oskrzelowo­‑pęcherzykowych (BAL) od osób podejrzanych przez lekarza o zachorowanie na COVID‑19. Badania są ograniczone do laboratoriów certyfikowanych zgodnie z poprawkami Clinical Laboratory Improvement Amendments z 1988 (CLIA), 42 U.S.C. §263a, które spełniają wymagania do przeprowadzania testów o wysokim stopniu złożoności.

Wyniki służą do identyfikacji RNA SARS­‑CoV‑2. RNA SARS­‑CoV‑2 jest na ogół wykrywalny w próbkach z górnych dróg oddechowych i BAL podczas ostrej fazy zakażenia. Wyniki pozytywne wskazują na obecność RNA SARS­‑CoV‑2; kliniczna korelacja z historią pacjenta i innymi informacjami diagnostycznymi jest konieczna do określenia statusu zakażenia pacjenta. Pozytywne wyniki nie wykluczają infekcji bakteryjnej lub koinfekcji innymi wirusami. Wykryty czynnik może nie być ostateczną przyczyną choroby.

Laboratoria w Stanach Zjednoczonych i ich terytoriach są zobowiązane do zgłaszania wszystkich wyników odpowiednim organom zdrowia publicznego.

Wyniki ujemne nie wykluczają zakażenia SARS­‑CoV‑2 i nie powinny być wykorzystywane jako jedyna podstawa do podejmowania decyzji dotyczących leczenia pacjenta. Negatywne wyniki muszą być połączone z obserwacjami klinicznymi, historią pacjenta i informacjami epidemiologicznymi.

EURORealTime SARS­‑CoV‑2 jest przeznaczony do użytku przez wykwalifikowany personel laboratoryjny, specjalnie poinstruowany i przeszkolony w zakresie technik PCR w czasie rzeczywistym i procedur diagnostycznych in vitro. EURORealTime SARS­‑CoV‑2 jest przeznaczony do użytku wyłącznie na podstawie zezwolenia na stosowanie w nagłych wypadkach Urzędu ds. Żywności i Leków.

Z powyższego wynika, że:

  • testy RT­‑PCR potrafią wykryć RNA wirusa; RNA wirusa nie jest zakaźne, gdy nie posiada białkowej otoczki pozwalającej wniknąć mu do komórki gospodarza; jego wykrycie, jak podkreślił sam producent, nie oznacza wykrycia wirusa w formie zakaźnej i stwierdzenia, że kategorycznie mamy do czynienia z chorobą COVID‑19;
  • testy RT­‑PCR nie wykluczają zakażeń innymi wirusami oraz bakteriami; testy te więc powinny być przeprowadzane równolegle z testami na inne podejrzewane choroby (w październiku i listopadzie są to minimum grypa A, grypa B, zakażenie wirusem RSV, angina); testy na grypę A, B oraz RSV, jak też wymazy w kierunku wykrycia bakterii chorobotwórczych nie są pobierane; jest to błąd podczas rozpoznawania COVID‑19, ponieważ choroby te mają bardzo podobne objawy i nie zostały wykluczone;
  • testy te nie mogą zastąpić wykonania badania lekarskiego, mogą jedynie służyć jako wskazówka na co pacjent jest chory (a może być chory również na kilka chorób jednocześnie, np. anginę, grypę A oraz COVID‑19).

Diagnostyka zakażenia SARS­‑CoV‑2 odbywa się w Polsce niezgodnie z wiedzą medyczną, w tym z nieprawidłowym użyciem testów. Na początku epidemii badano tymi testami osoby zdrowe (niemające jakiegokolwiek objawu choroby), jeżeli tylko zostały wskazane jako mające styczność z osobą chorą. Warunkiem do uznania kogokolwiek za chorego jest przeprowadzenie z nim wywiadu i podstawowe badanie lekarskie, jedynie rozszerzone metodami diagnostyki laboratoryjnej. To, że w toczniu obserwujemy dodatnie ANA (badanie laboratoryjne), nie jest równoważne stwierdzeniu, że dodatnie ANA zawsze oznacza wystąpienie tocznia.

Skutki błędnego użycia testów

Ponieważ test wykrywa fragment «ORF1ab» RNA wirusa, możliwe jest zarówno wykrycie fragmentów RNA wirusa, jak też nagiego kompletnego RNA pochodzącego na przykład ze zdezynfekowango palca dłoni, włożonego do nosa, bowiem alkohol rozkłada wirusa na części składowe, jednak RNA nie niszczy. Należy więc zastanowić się przed podjęciem rozpoznania COVID‑19, jakie jeszcze stany mogą powodować objawy u pacjenta.

Możliwe jest niewykrycie innych chorób wirusowych, np. koinfekcji grypowej, która szacuje się, że zabija corocznie w Polsce 6500 osób w wieku powyżej 65 roku życia. Przypadki te są wpisywane jako zapalenie płuc, śmierć z nieznanego powodu, wirusowe zapalenie oskrzeli czy też niewydolność wielonarządowa. Powodem jest niewykonanie testu na grypę (w ofercie laboratoriów ALAB test ten dostępny jest pod nazwą GRY­‑RSV). Za to w czasie obecnej epidemii chętnie wykonywane są (nawet nadmiarowo) testy na obecność RNA wirusa SARS­‑CoV‑2.

Głośno było o przypadku 62­‑letniego seniora, który umarł w kolejce, podczas oczekiwania na test. Takie przypadki użycia jakichkolwiek testów przynoszą więcej szkody niż pożytku. Stanie w kolejce wraz z innymi osobami objawowymi jest ogromnym zagrożeniem dla zdrowia zarówno stojących w kolejce, jak też osób, które mijają tą kolejkę i nie wiedzą nawet dlaczego ci ludzie stoją i że są na coś chorzy.

Warte przemyślenia

  1. Dlaczego śmiertelność na inne choroby zakaźne w tym roku zmalała? Po części to efekt obostrzeń, ale prawdą jest, że większość ich nie przestrzega, a prawie nikt nie nosi poprawnie maski chirurgicznej (uszczelnienie koło nosa)? Zakażeni innymi chorobami (np. grypą, RSV) są błędnie diagnozowani jako chorzy na COVID‑19 (bowiem RNA może przypadkowo znaleźć się w jamie nosowej).
  2. Dlaczego nie wykonuje się testów na grypę, skoro wykonuje się test na COVID‑19?
  3. Dlaczego chorych leczy się dawkami 600 mg prednizolonu lub deksametazonu? Leki te, po pierwsze, mają działanie blokujące limfocyty (i tak mocno przetrzebione przez koronawirusa – często w morfologii wynik poniżej 1000/μL przy normie 1500–4000). Po drugie, leki te mają działanie androgenne i przyspiesza metabolizm, a tym samym zwiększają zapotrzebowanie na tlen, którego w organizmie jest za mało, gdy doszło do uszkodzenia płuc. Takie działanie pozwala wirusowi dalej się namnażać bez reakcji obronnej organizmu stanem zapalnym i limfocytami. Tymczasem ibuprofen, w modelu zwierzęcym, zwiększał przeżywalność zwierząt nim leczonych, chorych na tego koronawirusa;
  4. Dlaczego okrzyknięto odkrycie, że chlorochina oraz remdesivir pomagają w leczeniu tej choroby, gdy późniejsze badania pokazały, że są nieskuteczne (ponowne badania przeprowadzone przez WHO)? Tak samo dopracowane będą szczepionki przeciwko koronawirusowi, opracowywane w wyjątkowo szaleńczym tempie? Dlaczego przypadki poprzecznego zapalenia rdzenia kręgowego u starannie wyselekcjonowanych zdrowych ochotników nie zostały uznane za dożywotni skutek uboczny tej szczepionki i nie zakończono badań tych konkretnych preparatów?
  5. Dlaczego zmusza się pacjentów do stania w kilometrowych kolejkach w Warszawie i Krakowie po test? Czy w sytuacji, gdy stoi w kolejce wśród ludzi w szmacianych maskach, nie dojdzie do przekazania mu wirusów SARS­‑CoV‑2 (1 kopia RNA wystarcza, by test był dodatni)?
  6. Co ma na celu takie postępowanie i kto ma w tym interes? Koncerny szczepionkowe i farmaceutyczne? Wygrała korupcja? Nawet jeżeli tak, to dlaczego rząd polski na to pozwala? Obywatele polscy nie mają w powyższym interesu.
  7. Dlaczego nadal słychać w szpitalach o brakach remdesiviru? Czy mimo tego, że lek ten okazał się nieskuteczny, jest dalej stosowany? Dlaczego stosowane są podwójne standardy i lekarze chcący sprawdzić skuteczność amantadyny i hexamethylene amiloride nie dostają na to funduszy i zamykane są im buzie groźbami odpowiedzialności karnej?

Warto obejrzeć ten film i zastanowić się głębiej, co się stanie, gdy dalej lekarze i rząd będą tak postępować.

Warto też zastanowić się, dlaczego wszyscy zafiksowali się na respiratorach. Okazuje się, że nie wszystkim one służą i że istnieją dużo lepsze metody leczenia przypadków ciężkich – kaniule nosowe z wysokim przepływem gazów (HFNC) oraz sztuczne płuco­‑serce (ECMO). Respiratory mogą zagrażać życiu podczas leczenia COVID‑19. To wszystko pokazuje, jak mało wiemy o tej chorobie.

Jakie szkody wyrządzili rządzący?

Poza wymienionymi powyżej szkodami, rządzący dopuścili się następujących naruszeń:

  1. próba definiowania zachorowania COVID‑19; to nie rząd jest od definiowania czym jest zachorowanie COVID‑19, ale lekarz w oparciu o aktualną (wciąż zmieniającą) się wiedzę medyczną dotyczącą tej choroby;
    Niedzielski
    1. Kryteria kliniczne

      Każda osoba, u której wystąpił co najmniej jeden z poniższych objawów:

      • kaszel,
      • gorączka,
      • duszność,
      • utrata węchu o nagłym początku,
      • utrata lub zaburzenia smaku o nagłym początku
    2. Kryterium diagnostyki obrazowej

      Zmiany w obrazie radiologicznym płuc wskazujące na COVID‑19

    3. Kryteria laboratoryjne
      • wykrycie kwasu nukleinowego SARS­‑CoV‑2 z materiału klinicznego,
      • wykrycie antygenu/ów wirusa SARS­‑CoV‑2 z materiału klinicznego,

    kryteria kliniczne aż w nadmiarze spełni ostry atak astmy; leczenie będzie więc nieprawidłowe, podobnie jak rozpoznanie; wystarczy, że podczas ataku osoba ta dotknie poręczy w autobusie, zdezynfekuje ręce i dotknie twarzy dusząc się od ataku astmy (RNA wirusa zostanie potwierdzone testem);

  2. dopuszczenie do rozpoznawania i leczenia studentów medycyny dowolnego roku – człowiek bez wykształcenia nie powinien zajmować się leczeniem i pielęgnacją chorych;
  3. ustanowienie bezkarności dla lekarzy podczas rozpoznawania choroby COVID‑19;
  4. podział szpitali na covidowe i niecovidowe lub też sztuczne wydzielenie łóżek covidowych i niecovidowych; podział taki w przypadku zapełnienia jednego typu zasobu blokuje karetkom możliwość dowiezienia pacjenta; zamiast tego można było stworzyć podział szpitala na partycje zakaźne i niezakaźne (np. po 15 łóżek), gdzie pacjenci trafialiby po wykonaniu testu oraz dodatkowe izolatki (z potrzebnym sprzętem), gdzie pacjent przebywa (i jest leczony a nawet operowany) do czasu uzyskania wyniku testu;
  5. wymóg wykonania testu, aby było wiadomo, gdzie pacjenta wysłać – do oddziału covidowego, czy zwykłego; pacjent w stanie zagrażającym życiu czeka na SOR‑ze na wynik testu;
  6. zamawianie sprzętu (respiratorów, masek ochronnych) przez byłego Ministra Zdrowia w miejscach niesprawdzonych, np. u handlarza bronią; według doniesień mediów lekarze określili dostarczony sprzęt jako szmelc i grat; sprzęt nie spełniał podstawowych norm polskich dotyczących podłączenia tlenu, dodatkowo okazał się nieodpowiedni do leczenia osób ze skrajnym przebiegiem choroby;
  7. przeznaczenie 2 miliardów złotych na TVP zamiast na rozwój służby zdrowia, sprzęt, nabór lekarzy;
  8. wprowadzenie ustawą oddelegowania (przymusowe) do leczenia chorych na tą chorobę, również lekarzy, którzy nie mają pojęcia jak rozpoznawać daną chorobę wśród innych chorób zakaźnych, bowiem są innej specjalizacji (przepisy pozwalają oddelegować ginekologa do tego celu!);
  9. próba sprowadzenia zza wschodniej granicy «lekarzy» o wątpliwych kwalifikacjach, będąca rozpaczliwym gaszeniem pożaru, który został wywołany latami zaniedbywania finansowania służby zdrowia oraz nagonką na lekarzy;
  10. [Aktualizacja: 2020‑11‑11] Przynajmniej 5 milionów 905 tysięcy złotych rząd przeznaczył z Funduszu Przeciwdziałania COVID‑19 na budowę maszów z polską flagą narodową.

W sytuacji, gdy flaga taka nie ratuje nikomu życia i trwa (rzekoma?) epidemia, oznacza to, że rząd polski ma głęboko w poważaniu polskich obywateli, w tym osoby starsze, które w większości na nich głosowały. Jak to możliwe, że podczas, gdy służba (rzekomo?) woła o pomoc, obywatele (rzekomo?) umierają w szpitalach i poza nimi, część z powodu koronawirusa, część z powodu innych chorób (powodem jest utrata pracy, brak pieniędzy na leki, zwiększony obecnie działaniami politycznymi lęk przed pójściem do lekarza, odwołane zabiegi i terapie w tym antynowotworowe), część z powodu nieprawidłowej diagnozy, rząd niegospodarnie przeznacza pieniądze z celowego funduszu na duperele? Piszemy «rzekomo», ponieważ ciężko uwierzyć w to, aby działo się to w rzeczywistości. Brzmi to bardziej podobnie do nieprawdziwej teorii spiskowej, niż do wydarzenia rzeczywistego, ponieważ rząd ma obowiązek zabezpieczać zdrowie i życie obywateli. Jednak ślady po wydaniu tych pieniędzy są rzeczywiste. <:‑(>. O masztach z flagą jest powiedziane w Uchwale nr 157 rady ministrów z dnia 30 października 2020 r. w § 1.

Z ostatnich doniesień wiele daje do myślenia przypadek szpitala zwykłego (niecovidowego), gdzie leczono chorych niezakażonych SARS­‑CoV‑2... do czasu, gdy jedna osoba zaczęła gorączkować i testy wyszły dodatnie u 90% pacjentów. Pokazuje to, że szpital pracował normalnie do czasu, gdy ktoś zaczął gorączkować (a wtedy zaczęła się panika), odbywało się normalnie leczenie innych chorób. Podjęto decyzję o przekształceniu szpitala w szpital covidowy. Czy w razie grypy postanowiono by tak samo? Dlaczego nie podzielono szpitala na partycje, tak, aby tylko pomieszczenia, gdzie przebywali chorzy na COVID‑19 pacjencji, przemianować na pokoje o większym ryzyku?

Pokrętne ustawy – ciąg dalszy

PiS pod przykrywką tego, że art. 253 §1 Kodeksu postępowania administracyjnego nie daje możliwości dochodzenia swoich praw obywatelom Unii Europejskiej przed urzędami i sądami administracyjnymi, próbuje zalegalizować coś zupełnie innego. Próbuje wyżyć się na obywatelach poprzez danie funkcjonariuszom policji (i innym agentom) możliwość donoszenia na obywateli do sanepidu i do innych urzędów. Po tej zmianie funkcjonariusze policji będą mogli donosić do sanepidu, aby ten ukarał obywatela karą 5–30 tys. zł na przykład za to, że uchylił maseczkę na czas przyjęcia leków na dworze (część leków przyjmuje się w przypadku nagłym, np. propranolol lub nitraty) i trzeba to zrobić pomimo obostrzeń, gdzie nie przewidziano takiego wyjątku (znów efekt braku konsultacji społecznych i rozmów z obywatelami – PiS nie słucha obywateli, co najwyżej podsłuchuje).

Ustęp (paragraf) ten obecnie ma brzmienie:

Kodeks postępowania administracyjnego

Art. 253. § 1. Organy państwowe, organy samorządu terytorialnego i inne organy samorządowe oraz organy organizacji społecznych obowiązane są przyjmować obywateli w sprawach skarg i wniosków w ustalonych przez siebie dniach i godzinach.

Po zmianach z druku 689 będzie miał brzmienie:

Kodeks postępowania administracyjnego

Art. 253. § 1. Organy państwowe, organy samorządu terytorialnego i inne organy samorządowe oraz organy organizacji społecznych obowiązane są przyjmować zainteresowanych w sprawach skarg i wniosków w ustalonych przez siebie dniach i godzinach.

Zainteresowanym nie musi być człowiek, może być to inny organ państwowy, organizacja lub firma. Zmiana ta będzie głosowana 17 lub 18 listopada 2020.

Ponadto PiS skierował do Trybunału Konstytucyjnego wnioski o:

  • uznanie art. 4171 Kodeksu cywilnego za niekonstytucyjny; artykuł ten pozwalał uzyskać odszkodowanie od szkód wyrządzonych przez decyzję rządową;
  • usunięcie Rzecznika Praw Obywatelskich i wywołanie kolejnej fali protestów – orzeczenie już wkrótce zostanie wydane przez Trybunał (19 listopada 2020); można spodziewać się kolejnego «Strajku Generalnego» lub «Strajku Kobiet» oraz kolejnego rozwścieczenia obywateli.

    [Aktualizacja: 2020‑11‑11] «Czynności» nad art. 3 ust. 6 Ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich, w przejętym przez PIS Trybunale Konstytucyjnym, odbędą się 2 grudnia 2020, czyli wciąż w okresie stanu epidemii.

Celowe szkodzenie chorym

Oprócz aspektów opisanych wyżej, dotarła do nas wiadomość niezwykle interesująca. Wszyscy, którzy kierowani są na test na SARS­‑CoV‑2, dostają skierowanie elektroniczne, którego nigdzie nie trzeba zawozić i tracić czasu, ani też przemieszczać się chorując. Jednak kobieta, która choruje na zapalenie ucha środkowego z poważnymi zmianami wewnątrz ucha (której odwołano zabieg planowany), dostała skierowanie papierowe i odmówiono jej wystawienia skierowania elektronicznego (redakcja widziała skierowanie, to nie jest fejk). W stanie, gdy ma gorączkę, boli ją ucho i ma zawroty głowy z powodu zapalenia ucha, musi to skierowanie zawieźć w formie papierowej do lekarza specjalisty (pocztą nie zdąży dojść na czas na wizytę, poza tym wyjście na pocztę w tym stanie to też ryzyko). Ryzykując swoje życie, bowiem podczas zawrotów błędnikowych można stracić równowagę i wpaść pod samochód.

To jest leczenie i służenie pacjentom? Nie, to jest nic innego jak wypięcie tyłka na cierpienie i chorobę człowieka i korupcja – służenie jedynie propagandzie ogromnej zarazy, za którą dopłacają lub dopłacać będą 200%. Korupcja kwitnie jesienią i zimą i zbierze swoje żniwo, które zostanie zapisane jako zgony spowodowane jedyną słuszną chorobą i jedyną dziś istniejącą. <złość>

Według naszej wiedzy, zapalenie ucha środkowego, gdy są wewnętrzne zmiany, może transformować do bakteryjnego zapalenia ośrodkowego układu nerwowego (zagrożenie życia), nie tylko do całkowitej głuchoty i utraty zmysłu równowagi – błędnika (zagrożenie zdrowia, inwalidztwo). Ludziom w takim stanie najpierw odwołuje się zabiegi planowane, a potem wydaje się skierowania papierowe, które muszą zdążyć donieść do specjalisty. <facepalm> <strach>

Oferta pomocy prezydenta Niemiec

Prezydent Niemiec Frank­‑Walter Steinmeier widząc tragiczne liczby w Polsce dotyczące epidemii, wysłał list do prezydenta Polski Andrzeja Dudy z ofertą pomocy i zapytaniem, co może dla nas Polaków zrobić. Prezydent Polski odpisał:

Prezydent Polski

Niestety druga fala COVID‑19 nie oszczędza naszych społeczeństw i państw, które muszą zmagać się z tym wielkim wyzwaniem. W tym trudnym czasie szczególnej wartości nabierają wszelkie gesty solidarności. Tym bardziej dziękuję za Twój list i propozycję ewentualnej pomocy ze strony Niemiec. Wiem, że nasi rządowi koledzy współpracują bardzo blisko w zakresie przeciwdziałania pandemii.

Tym samym, wiedząc, że karetki stoją w kilkugodzinnych kolejkach i odbijają się od zapełnionych szpitali, nie skorzystał z oferty pomocy, prosząc aby rozładowali część szpitali z granicy zachodniej Polski, tak aby można było zwolnić część polskich zasobów miejsc intensywnej terapii oraz łóżek dla chorych. Tym samym nie tylko rząd nie pomaga obywatelom, ale również prezydent nic dla nich nie zrobił w kwestii bezpieczeństwa zdrowotnego.

Szpital, który prawie nie istnieje?

Rząd obiecał przekształcenie Stadionu Narodowego w szpital mieszczący 2000 łóżek. Tymczasem obecnie PGE Szpital Narodowy ma tylko 300 łóżek. Jednak oprócz tego są ogromne uchybienia.

Dotyczą one tego, kto może się zakwalifikować do tego szpitala. Wymaga się, aby pacjent był w stanie chodzić do odległej toalety (nie zrobi tego z rurą od respiratora włożoną do tchawicy, ani będąc podłączonym do instalacji podającej tlen). Wymaga się ponadto, aby pacjent sam jadł (gdy podczas tej choroby, podobnej do grypy, traci się często apetyt), pacjent ponadto nie może mieć gorączki, cięższych chorób współistniejących, <facepalm> ani wymagać więcej niż 3 litrów tlenu (nie podano w jakim czasie). Zdrowy człowiek zużywa 0.4–8 litrów tlenu na minutę, w zależności od obciążenia organizmu. Jeżeli mowa była o zużyciu tlenu na minutę, nie są więc przyjmowane te osoby, które najbardziej szpitala potrzebują. Szkoda, że nie wpisano jeszcze, że nie może kaszleć. Naszym zdaniem prawie każda osoba, potrafiąca chodzić do łazienki (bez instalacji tlenowej), nie gorączkująca i nie zużywająca ponadprzeciętnej ilości tlenu, potrafiąca zjeść, może leczyć się w domu.

Powstaje pytanie, po co więc jest ten szpital oraz dla kogo powstał. Redakcja nie jest pewna, czy jeszcze leci z nami pilot. Projekt ten brzmi, jakby był projektem propagandowym, szczególnie, że nie zgadzają się, nie pierwszy raz, liczby chorych i wykonanych testów prezentowane przez Ministerstwo Zdrowia. Komuś bardzo zależy, aby powiedzieć «nie ma miejsc w szpitalach» i włożyć cały kraj do «kwarantanny narodowej». [Aktualizacja: 2020‑11‑14]

Gotówka zaraża a wirusowe ankiety nie?

Teraz zastanów się ile razy słyszysz w sklepie, gdzie dotykasz towar, że preferują płatności bezgotówkowe podczas, gdy dotykasz też towaru i kasjer dotyka też tego towaru. Czy na prawdę te kilka banknotów i monet stanowi większe zagrożenie niż dotykany przez Ciebie i innych klientów pomidor, słoik z dżemem, puszka konserwowa i inne artykuły? Prawda jest taka, że w wielu krajach dążą do wycofania gotówki, bo rząd chce mieć większą kontrolę nad każdym człowiekiem. Podobnie jest w Polsce. Aby dowiedzieć się więcej wpisz do wyszukiwarki «wycofanie gotówki». Wiele się dowiesz, w tym jak postąpiono na Cyprze, w Indiach i wielu innych krajach oraz do czego i dlaczego wycofywana jest gotówka pod pretekstem przenoszenia wirusa. Nie daj sobie odbierać wolności i prywatności dla ułudy bezpieczeństwa.

Teraz zastanów się czy przeprowadzanie tej ankiety w rejestracji (z podaniem papieru i długopisu każdej osobie) jest bezpieczniejsze niż nie podawanie sobie nic (dowód osobisty można pokazać bezkontaktowo)? Czy jest to na pewno działanie dla czyjegokolwiek bezpieczeństwa, czy raczej do zbierania haków na ludzi? Czas wypełnienia ankiety dodatkowo wydłuża przebywanie w ryzykownym miejscu.

Dziwne skrajności w szpitalach

Szpitale obecnie dzielą się na te, gdzie jest dostępna 1 osoba z personelu na 1 pacjenta oraz na te, gdzie przypada 1 osoba personelu na 7–10 pacjentów (szpitale przeciążone). Normą jest 1 osoba z personelu na 2–3 pacjentów. W szpitalach przeciążonych, przeciążona bywa instalacja tlenowa, która ma wydolność zaledwie 36% normy, co powoduje, że pacjenci duszą się pod respiratorami. Personel zapobiega temu kupując indywidualne butle tlenowe, które są podłączane pod większość respiratorów. Butle te wymagają jednak wymiany i kontroli zużycia tlenu, zaś personelu jest za mało. Niewymienienie butli na czas kończy się śmiercią pacjenta. Dodatkowe problemy jakie tam następują, to przypadki, że nie ma kto otworzyć drzwi lekarzowi z innego oddziału, co opóźnia pomoc. By tego było mało, inna filia szpitala, gdzie leżą osoby słabiej chore, dostępne są tylko 1 lub 2 pulsoksymetry na cały oddział. Podczas chorowania tej choroby grypopodobnej zdarza się, że saturacja spada nawet do poziomu 75%, a kontakt z pacjentem jest dobry i odpowiada logicznie. Bez pulsoksymetru diagnoza niedotlenienia nastąpi za późno, dopiero, gdy pacjent zsinieje i już może być za późno na pomoc. Trzymanie pacjentów o słabszym przebiegu choroby w innym budynku powoduje, że trzeba ich przewozić karetką, a to zwiększa czas potrzebny do pomocy o czas na skompletowanie potrzebnych rzeczy, odpowiedni ubiór ekipy przewożącej i czas dojazdu. Reporter Paweł Reszka opisał sytuację na swoim profilu facebookowym, gdzie można dowiedzieć się więcej szczegółów o tym problemie. Ogólnie te szpitale są przez lekarzy nazywane wprost umieralniami.

Są też szpitale (takie jak «izolatorium narodowe», czyli PGE Szpital Narodowy), gdzie lekarze się wstydzą, że tam pracują. Dostają pięciogwiazdkowe hotele, jeszcze lepsze jedzenie oraz do opieki mają średnio 1 pacjenta. Dodatkowo są lepiej finansowani. Przebywają tam chorzy, których stan nie jest cięższy od przechorowania grypy lub przeziębienia, a chorobę mogliby spędzić w domu (w warunkach izolacji), z pomocą ibuprofenu oraz antybiotyku osłaniającego przed koinfekcją bakteryjną, wyposażeni w pulsoksymetr i termometr. W razie pogorszenia stanu mogliby po prostu zadzwonić po karetkę. Sytuację tą opisała Gazeta Wyborcza.

W sytuacji, gdy mamy podział na szpitale zakaźne i niezakaźne (i ludzie często umierają czekając w kolejce lub na SOR‑ze na test, aby było wiadomo, czy ma trafić na oddział zakaźny), a do tego mamy szpitale przeciążone i prawie puste, nie dziwne jest, że ludzie umierają bowiem rząd zamroził pacjentom część łóżek. Realnym zagrożeniem dla nas jest więc rząd, a nie koronawirus. Takie działania jak niedostępność szpitali i służby zdrowia (teleporady zamiast normalnych porad, odwołane zabiegi planowane), powoduje więcej szkody niż wirus. [Aktualizacja: 2020‑11‑24.]

Kwarantanna narodowa a testy przesiewowe

Rząd chce na dniach przeprowadzić 2 miliony testów przesiewowych w 3 województwach (testując wszystkich lub prawie wszystkich, wbrew temu co zapisali producenci tych testów, aby był przeprowadzony wywiad i wykluczone koinfekcje). Jak podają media mamy obecnie ponad 40% dodatnich testów. Każdy przypadek dodatni badania na przeciwciała, antygeny SARS­‑CoV‑2 lub jego RNA wymaga rejestracji i zliczenia jako przypadek wykryty (tak mówi ustawa).

Z drugiej strony w oparciu o przedziały ilości wykrytych przypadków (nie hospitalizacji) w kraju na 100 tysięcy osób ustala się strefy: «zieloną» (760–3799 przypadków, obowiązują wtedy oddzielne strefy dla powiatów), «żółtą» (3800–9399 przypadków), «czerwoną» (9400–18999 przypadków), «bezpiecznik» (19000–26999) oraz «kwarantannę narodową» (powyżej 27000 lub 29000 przypadków). Nie trudno zauważyć, że nawet, gdy ilość pozytywnych testów wyniesie 3%, cały kraj znajdzie się w kwarantannie narodowej (o czym nie mówią media). Naukowcy zaznaczają, że wyszukiwanie osób bezobjawowych na tym etapie rozwoju epidemii mija się z celem. Jedynym więc powodem jest pretekst do wprowadzenia zakazu przemieszczania się. [Aktualizacja: 2020‑11‑24.]

Zachowanie mediów

Media w większości, niezależnie czy prawicowe, czy lewicowe, czy też rozpowszechniające teorie spiskowe, mają za główny cel zastraszanie ludzi i dezinformację, wykorzystując fakt, że ludzie odruchowo szukają negatywnych informacji. Najpierw zastraszano koronawirusem, jaki to on jest groźny, tak, że ludzie zaczęli się bać wychodzić z domu, a maski FFP2 i FFP3 znikały w zastraszającym tempie. Potem pomimo, że w Polsce mieliśmy zaledwie 400 przypadków zachorowań dziennie (zachorowań, nie śmierci podczas, gdy dziennie umiera 300–400 osób w Polsce na nowotwór) wykorzystano epidemię do celów politycznych. Media w tym czasie od lewa do prawa zastraszały wirusem, co przełożyło się na taki, a nie inny wybór prezydenta. Następnie, gdy przyszła druga fala epidemii, wprowadzono niekorzystne ustawy i rozporządzenia. Doszło do sytuacji, że jedni ludzie boją się czy otrzymają świadczenia zdrowotne (odwołano im zabiegi planowane), inni chorują na COVID‑19 skrycie w domu (znamy osobiście kilka takich osób), ponieważ boją się, że lekarz zwolniony z karności czynów zrobi im krzywdę, choćby z nienawiści na tle transfobii, lekarze boją się pacjentów i każą im podpisywać różne (często niebezpieczne dla pacjentów) oświadczenia, w niektórych placówkach pod groźbami nieudzielenia świadczenia. Ludzie boją się iść do lekarza, gdy boli ich coś w klatce piersiowej (może być to zawał, DVE lub inna groźna choroba niezakaźna). Ludzie ze strachu porzucili terapie onkologiczne, a reszcie szpitale bojąc się rozniesienia wirusa, poodwoływali terapie antynowotworowe, czy choćby wspomniany wyżej zabieg laryngologiczny, który miał być zrobiony na cito (obecnie ta pacjentka choruje i może skończyć się to śmiercią). Media o tym mało mówią, w szczególności przypisują to «ukrytym ofiarom epidemii». To nie są ukryte ofiary epidemii, to są jawne ofiary rządów partii, która nigdy nie powinna znaleźć się w Sejmie. Oni nie służą nam. Pytanie komu oni służą i czyje polecenia wykonują. Rzeczy należy nazywać po imieniu.

Oko.press – cenzura niewygodnych komentarzy?

Na oku posiadamy konto do czytania artykułów, które są oznakowane jako tylko do zalogowanych. Czytamy też komentarze na oko.press na bieżąco, stąd też zainteresowaliśmy się epidemią głębiej i zaczęliśmy sprawdzać informacje z komentarzy, z czego część okazała się prawdziwa. Zaczęło nas niepokoić, to, że po pewnym czasie pod starymi artykułami, do których wracaliśmy, było coraz mniej komentarzy, aż jeden artykuł pozostał całkowicie bez komentarzy (co nie jest typowe dla oko.press). Zaniepokojeni zjawiskiem ukrywania ważnych informacji (np. o prawdziwej naturze testów, informacji ze strony nczas.com – spokojnie, poglądów JKM nie popieramy, ale znaleźć można tam ciekawe wypowiedzi lekarzy), zaczęliśmy szukać w Google, czy mamy przywidzenia, czy panuje tam cenzura. Wpisaliśmy więc do wyszukiwarki:

site:oko.press "Nazwa użytkownika, którego pamiętamy"

Ku potwierdzeniu, znaleźliśmy wiele wyników, z czego część była zachowana w pamięci podręcznej Google. 3 przykładowe, które były w wersji sprzed ocenzurowania użytkowników, przedstawiamy poniżej:

Zrobiliśmy śledztwo i postanowiliśmy zalogować się i sprawdzić co się dzieje. Okazuje się, że po zalogowaniu widać o wiele więcej komentarzy niż bez logowania. Po wylogowaniu pozostaje zwiększona ilość komentarzy, aż do zamknięcia przeglądarki. Założyliśmy więc nowe konto na oku, by sprawdzić, czy ciekawsze komentarze nie są kierowane do osób zalogowanych. Ku naszemu zdziwieniu komentarze te nie były widoczne po zalogowaniu na nowe konto, nie były więc to komentarze dla osób zalogowanych. Okazało się, że na nowym koncie widzimy tyle ile osoba niezalogowana. Są więc prawdopodobnie widoczne tylko dla użytkowników starszych, którzy mogli zauważyć aktywność danego użytkownika. Nie jest to model cenzury, odpowiedni przy zastosowaniu wartości demokratycznych i rzetelnego dziennikarstwa. W modelu demokratycznym, komentarze łamiące regulamin się po prostu usuwa, a użytkownika opcjonalnie banuje. Jednak wśród wielu z tych komentarzy, które znikły, nie widzimy jakiegokolwiek złamania regulaminu oko.press.

Fundacja «Ośrodek Kontroli Obywatelskiej» powinna więc przemyśleć zmianę nazwy na fundacja «Ośrodek Kontroli Obywateli», skoro utrudnia obywatelom dotarcie do «alternatywnych» rzetelnych informacji, które mogą znaleźć się w komentarzach i pozwalają użytkownikom zapoznać się tylko z ich własną opinią w danym temacie.

Obywatelskiej naszej kontroli wymaga więc każde medium informacyjne, które należy sprawdzić, czy nie postępuje podobnie. [Aktualizacja: 2020‑11‑24.]

Podsumowanie

Rząd polski zamiast nam pomóc wprowadza bezmyślnie, bez jakichkolwiek sensownych konsultacji społecznych (lub może celowo to robi) przepisy, które nam szkodzą. Daje bezkarność lekarzom, wprowadza własne definicje przypadku zachorowania na daną chorobę, doprowadza do ruiny przedsiębiorców, odbiera nam RPO, wywołuje frustrację ogólnonarodową kierując wnioski do Trybunału w czasie trwania pandemii. Ponadto ustanawia szkodliwe dla pacjentów i lekarzy przepisy, odbiera nam dostęp do służby zdrowia.

Jak ma się to do leczenia transseksualizmu?

  1. Lekarze seksuolodzy i psychiatrzy mogą być oddelegowani do leczenia chorych na COVID‑19. Spowoduje to brak dostępności do leczenia.
  2. Wprowadzając teleporady, pacjent transseksualny o swoich problemach musi mówić przez telefon, gdzie nie ma gwarancji, że słyszy to tylko on i lekarz.
  3. Zamknięcie granicy podczas pierwszej fali spowodowało, że pacjentki transpłciowe nie mogły wykupić Neofollinu w Czechach lub Słowacji.
  4. Zamknięcie gabinetów kosmetycznych spowodowało, że pacjentki transseksualne nie mogły wykonywać zabiegów depilacji twarzy laserem lub elektrolizą.
  5. Nakaz pozostania w domu i nielegalne zakazy poruszania się powodowały, że osoby transseksualne nie mogły opuszczać domu i tym samym jeszcze mocniej cierpiały z powodu przymusowego kontaktu z rodziną.
  6. Zamknięte urzędy powodowały znaczące utrudnienia w prowadzeniu spraw o korektę płci, zmianę PESEL‑u oraz imienia.
  7. Trudność w dostępie do operacji FFS i SRS. Szpitale odwołują zabiegi planowane, drogi pobyt w związku z kwarantannami po przekroczeniu granicy.
Zamknij Przewiń w górę Przewiń w dół